San

Gdzie umilkły cerkwie i zdziczały sady…

Te słowa Kamila Patory z utworu „Chrystus Bieszczadzki” w wykonaniu grupy Cisza jak ta doskonale opisują kolejne miejsca warte odwiedzenia w Bieszczadach. Zapraszamy w dolinę górnego Sanu, do najbardziej dzikiego zakątka Bieszczadów udostępnionego do zwiedzania turystom. Żeby dotrzeć do niego z Polańczyka musimy skierować się tzw. „małą pętlą bieszczadzką” w kierunku Czarnej i Lutowisk po drodze mijając Wołkowyję Rajskie i Chrewt czyli południowe rubieże Jeziora Solińskiego. Po drodze miniemy kilka uroczych miejsc z których możemy podziwiać walory bieszczadzkiego krajobrazu z jeziorem w roli głównej.

Gdy już dotrzemy do Czarnej Górnej kierujemy się tzw. wielką pętlą bieszczadzką w stronę Stuposian, po ich osiągnięciu kierujemy się do Mucznego. Warto się tutaj zatrzymać i nasycić oko widokami środkowej części Połoniny Bukowskiej. Historia Mucznego to historia całych Bieszczadów zamknięta w skali mikro. Niegdyś w okolicznych lasach polowali komunistyczni dygnitarze państw bloku wschodniego m.in. Josip Broz „Tito” którzy korzystali z miejscowego, rządowego obiektu wypoczynkowego. Dzisiaj to maleńka osada, głównie z zabudową wypoczynkową położona w cieniu Bukowego Berda. Muczne znane jest głównie z Pokazowej Zagrody Żubrów udostępnionej turystom w 2012 roku. To jedna z największych atrakcji turystycznych w Bieszczadach, tylko do połowy 2016 roku odwiedziło ją blisko 200 tysięcy turystów. Zagroda jest czynna cały rok, codziennie między godziną 9.00 a 19.00. Po wejściu na jej teren warto udać się na taras widokowy, skąd możemy z bliskiej odległości obserwować te największe bieszczadzkie zwierzęta. Na miejscu pracownicy Lasów Państwowych które prowadzi zagrodę, udzielają ciekawych informacji na temat bieszczadzkiej flory i fauny.

Po odwiedzeniu tych atrakcji udajemy się w dalszą drogę do Bukowca. Stąd już tylko pieszo wzdłuż niepozornie wyglądającego potoka. To rzeka San, a my idziemy do samego jej źródła. Ścieżka początkowo wiedzie przez las, ale już po kilkudziesięciu minutach marszu dochodzi do wielkiej przestrzeniu ograniczonej esencją Bieszczadów – Haliczem i Kińczykiem Bukowskim. Wyjątkowo urokliwie miejsce to prezentuje się jesienią, kiedy to bieszczadzkie lasy nabierają pięknych kolorów.

Dochodzimy do Beniowej – obecnie bezludnej osady, gdzie przed II Wojną Światową zamieszkiwało nieco ponad pół tysiąca osób. Jedynym śladem po dawnej wsi jest cerkwisko w którym wyeksponowano kilkusetletni kamień z wizerunkiem ryby. Po kolejnych kilkunastu minutach marszu dochodzimy do grobu Klary i Franciszka Stroińskich – dawnych właścicieli wsi Sianki na terenie której się znajdujemy. Po wsi nie zostało praktycznie nic. Milczące groby oraz pozostałości sadów w postaci zdziczałych grusz i jabłoni przypominają o tym, że kiedyś tętniło tutaj życie. Po kilkunastu minutach drogi dochodzimy do polany widokowej na ukraińskie Sianki, a stąd już tylko kilka kroków do miejsca z którego ponoć swój początek bierze rzeka San. Warto wtedy sięgnąć po mapę Polski i uzmysłowić sobie, że właśnie znajdujemy się na samym „dnie bieszczadzkiego worka”. Dalej jest już tylko dzikość i las.




POWRÓT >> ODKRYJ BIESZCZADY

Używamy plików cookies, aby ułatwić Ci korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. WIĘCEJ

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

X